Clams Casino - Instrumentals
Dobra legalnie darmowa muza…
Godzina znęcania się nad umysłem, zresztą już kolejna z rzędu. Prosto, najprościej. twierdzenie, przeczenie pytanie… ok, proste jak budowa cepa. Po przyjściu do domu wymuszone sytuacją ćwiczenia praktyczne i mózg poszedł na spacer.
Source: naianalemes
Source: naianalemes
Andrzej Pilipiuk - “Kuzynki”, “Księżniczka” i “Dziedziczki”
Ostatnio najchętniej sięgam po lekkie i przyjemne książki. Takie najlepiej sprawdzają się w drodze do pracy. Kiedyś przeczytałam już serię Pilipiuka o kuzynkach Kruszewskich, postanowiłam więc że sobie ją przypomnę. Szybko przypomniałam sobie co mnie wkurzało w tych książkach na tyle, że nigdy nie sięgnęłam po inne utwory tego autora. Ni to fantasy, ni to powieść detektywistyczna, ni to przygodowa powieść dla młodzieży.Jak na fantasy jest zbyt toporna, z jednej strony mamy alchemików i wampiry, łowców wampirów i tajne bractwa, z drugiej jednak strony bohaterowie zachowują się często jakby nie wiedzieli co z cała ta swoja magią i niesamowitością zrobić. Są zadziwieni, zagubieni i miejscami miałam wrażenie, że oni tak po prostu powinni przeczytać kilka książek fantasy, by siebie zrozumieć. Nie jest łatwo napisać dobrą powieść fantasy osadzona w teraźniejszości, wiem to bo tylko takie fantasy lubię. Głównym problemem w przypadku takiej powieści jest fakt, że trzeba znaleźć miejsce i zastosowanie dla magii. W przypadku fantasy osadzonego w czasach ala średniowiecze jest o tyle łatwiej, że tam wystarczy zastosować magię wszędzie tam gdzie w chwili obecnej wykorzystujemy technikę. Jednakże w przypadku książek osadzonych we współczesności taki zabieg po prostu śmieszy. U Pilipiuka tak właśnie jest, trochę śmiesznie, trochę nieporadnie. Podobnie jest też, z wątkiem detektywistycznym, na początku bohaterki z mozołem zaplątują się w dochodzenie, by nagle cudem (ale nie za pomocą magii) wpaść na rozwiązanie. Jest tak jakby autor w pewnym momencie zreflektował się, że jego bohaterki są za mało bystre i postanowił rozwiązać zagadkę za nie. Najbardziej udające jest uczucie, że jest to powieść dla młodego czytelnika, choć i tu moim zadaniem jest o co się przyczepić. Za dużo jest tu moralizowania. Świat modnych dziewcząt zgrzyta, nie przystaje do współczesności. Choć ja już dawno przestałam być podlotkiem, to czytając te książki miałam wrażenie jakbym czytała opis tworzony przez mego pradziadka. Rozmowy, dylematy młodych dziewcząt napisane są w tak sztywny sposób, że aż biją sztucznością. To taki świat wykreowany przez ojca 5 latki. Świat jaki chciałby widzieć ten ojciec. Wstydliwe, nobliwe dziewczątka rumieniące się gdy tylko na nie chłopiec spojrzy, podkochujące się w swej nauczycielce… ot rodem z XIX wiecznej powieści.
To nie są złe książki… dobrze się je czyta, wciągają, tylko szkoda, że tak wiele w nich zgrzytów, niedoróbek, które odzierają je z realności. Szkoda bo ja bardzo lubię gdy książka fantasy lub sf czaruje mnie na tyle, że mam wrażenie że otacza mnie wykreowany w niej świat.
iheartmyart:Andrei Roiter, Time Capsule, 2010, Mixed media, 80x100x65 cm
Source: iheartmyart
Source: Flickr / shiptoshore







